Listonosz

Gdzieś o tym powiedzieć muszę. Bo jak długo można trzymać to wszystko w tajemnicy? Jak długo można skrywać tak istotne kwestie? W końcu będzie to tak człowieka dręczyło, że odbierze wszelką radość i entuzjazm. Sprawi, że każdy dzień będzie szary i ponury, nawet jeśli słońce będzie świecić z całych sił. Dlatego muszę gdzieś o tym powiedzieć. Bez względu na konsekwencje.

Mam dziecko z listonoszem. Brzmi banalnie. Jak z kiepskiego kawału. Tego, który kończy się słowami „listonosz zawsze puka dwa razy”. Czasami jednak historie, jakie pojawiają się w naszym życiu wyglądają, jakby scenariusz napisał jakiś niepełnosprytny grafoman, chcący za wszelką cenę coś napisać. Nie mamy na to większego wpływu przecież!
Podobnie wygląda kwestia posiadania dziecka z listonoszem. Kiepski pomysł na scenariusz. Chyba, że do „Trudnych spraw”. Tam takie historie mają wzięcie. I to ogromne.

Anna, lat 24, ma dziecko z listonoszem: To wymknęło się spod kontroli… Nie spodziewałam się, że może się skończyć w taki sposób… Nie wiem, jak o tym powiedzieć rodzinie…
[kobieta ukrywa twarz w dłoniach; słychać cichy szloch i pukanie do drzwi; kamera najeżdża na otwierane drzwi, w których staje zaskoczony listonosz]
Mateusz, lat 28, listonosz: Dziecko? Moje? Jakie dziecko? Niemożliwe chyba… Choć… Ludzie, nie wiem, co mam zrobić…
[mężczyzna jest wyraźnie zakłopotany, zaczyna unikać kamery, wycofuje się na klatkę schodową i w końcu ucieka; polecone same się nie rozniosą]

A później babcia mojego męża przez tydzień by przeżywała, że widziała w „Trudnych sprawach” taką historię, że listonosz zrobił dziecko jednej z mieszkanek bloku, w którym dostarczał listy. I ze strachu przed tak niecnymi listonoszami, przestanie otwierać drzwi swojemu, bo kto wie, co może siedzieć w głowie takiemu człowiekowi!

Jednak odbiegam od tematu. Mam dziecko z listonoszem. Dziecko ma ponad rok. Rozwija się fantastycznie. Jest najradośniejszym dzieckiem, jakie znam. A co więcej… Choć też ciężko o tym mówić – spodziewam się kolejnego dziecka. Jak się okazuje, również z listonoszem.

Mateusz, mój mąż, znów dostał pracę na poczcie.

Reklamy

9 thoughts on “Listonosz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s