Babskie czytadła

Zaczęłam czytać kolejną „babską” książkę polskiej autorki. Nie znoszę literatury dla kobiet. Swoją drogą, zauważyliście, że słowa „literatura kobieca” bardzo często przywołują skojarzenia z literaturą niekoniecznie wymagającą, niosącą ze sobą jakieś wartości? Przynajmniej ja tak to odbieram… Ale do rzeczy. Kolejna książka dla kobiet. Dlaczego czytam, skoro nie znoszę? Bo czytam wszystkie książki, jakie posiadam. A odkąd wprowadziłam się do domku na wsi, w spadku otrzymałam również zestaw książek właścicielki domu. A wśród nich cały zestaw „babskich czytadeł”. Czytam więc.

A książka opowiada historię niepełnosprawnej dziewczyny, która mieszka zamknięta w czterech ścianach, osaczona rodziną, która nie pozwala jej na samodzielność. Bohaterka właściwie egzystuje zamiast żyć. Ale przychodzi dla jej życia miła odmiana – wyjeżdża na wieś. A tam w ciągu kilku dni pół wsi się z nią zaprzyjaźnia, wszyscy chcą ją poznać, bez najmniejszego kłopotu przyjmują ją do swojej społeczności. Dziewczyna odżywa.

To dość standardowy scenariusz: osoba nieusatysfakcjonowana swoim życiem wyjeżdża na wieś, a tam już wszyscy czekają na nią z otwartymi ramionami. Co za piękny obrazek! Wsie takie przyjazne, ich mieszkańcy tacy kochani i otwarci! Nic tylko się wyprowadzić!

Wyprowadziłam się. Na piękną, malutką wieś nad jeziorem. Do domu z ogródkiem, który znajduje się około dwustu metrów do jeziora. Dookoła rosną piękne lasy. Wieś, jak z idealnej powieści kobiecej! Jest tu tak wiele miejsc, w które można iść na romantyczny spacer! Łabędzie i kaczki stadami pływają po jeziorze. W lasach dokoła jest cała masa urokliwych polan, na których można robić pikniki czy po prostu odpoczywać z książką w ręku.

Mieszkam tu już prawie rok. Znam panią ze sklepu, sąsiada z naprzeciwka i rodzinę mieszkającą obok (która bardzo mocno w rozmowach daje nam do zrozumienia, że nie za bardzo chcieli nas za sąsiadów – chcieli odkupić dom od właścicieli, żeby nikt w tym domu nie zamieszkał). W pierwszych dniach, tygodniach, miesiącach nie spotkałam tych wspaniałych mieszkańców wsi opisywanych tak często w literaturze kobiecej. Nikt nie czekał na mnie z otwartymi ramionami. Ba! Sąsiadka obok w kółko szukała potwierdzenia, że wprowadzamy się tu na krótko.

Nie mam do nikogo pretensji o to. Wiem, że na relacje potrzeba czasu. I ten czas powolutku wykorzystuję – w tym tygodniu umówiłam się na kawę z kobietą mieszkającą z drugiej strony wsi! Po prostu śmieszy mnie ten sielankowy obraz, jaki tak często pojawia się szczególnie w polskiej literaturze kobiecej (a może jestem tak cięta na ten rodzaj powieści, że tylko w nim to zauważam). Ale nic to! Doczytam książkę do końca! Łatwiej mi będzie znieść to niż fakt, że mam na półkach książki, o których nic nie wiem!

Reklamy

7 thoughts on “Babskie czytadła

  1. Wsie są zwykle pełne uroku. Małe miasteczka też mają swoją przyjemną specyfikę. Prawda, że w czasach popkultury wszystkie przejawy życia artystycznego próbuje się wcisnąć w jeden szablon. Rzeczywiście takie powieści oznaczone są zwykle minusowym kontekstem. Myślę, że jednak nie zaszkodzi od czasu do czasu przeczytać coś mniej ambitnego. Od siedzenia w artykułach naukowych i bardziej artystycznych człowiek też kiedyś się męczy. A taką powieść można właśnie przeczytać na łonie przyrody, czy w wygodnym fotelu – po prostu w ramach słodkiego leniuchowania. A w relacjach międzyludzkich trzeba znaleźć człowieka. Fakt, to wymaga czasu. Obecnie ludzie bywają bardziej zamknięci na 2-ego człowieka. Czasem pochłania własne życie i związane z nim zmartwienia, a czasem, jak w niniejszym przypadku, bywa to konflikt interesów. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bezterminowo wynajmujemy 😉 Od bliskich znajomych, którzy dłuższy czas temu spakowali to, co najpotrzebniejsze i przenieśli się za granicę.
      Wynajmujemy za grosze. I póki co nie wiemy, czy chcemy zostać w tym miejscu na stałe, więc taki układ nam jak najbardziej odpowiada.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Co prawda mieszkam w mieście, ale mam rodzinę na wsi (a nawet dwóch) i spędziłam tam naprawdę dużo czasu, wszystkie wakacje w szkole itp. Nie wiem kto pisze te powieści, ale chyba na wsi nigdy nie był 🙂 Plotki, obgadywanie, wszyscy tylko stoją w oknie i patrzą kto gdzie idzie, z kim i po co. Że już nie wspomnę o tym, że prawdziwa polska wieś to duża rodzina (na jednej z tych moich w trzypokojowym domu mieszkało 11 osób…) i bieda. Oczywiście uogólniam, ale takie prawdziwe wsie to zazwyczaj żadna sielanka, ale ciężka praca w polu i przy zwierzętach oraz zero prywatności. Ja osobiście uwielbiam miejską anonimowość.

    Polubione przez 1 osoba

  3. A ja pamiętam wieś z dzieciństwa… Zawsze z Babcią na żniwa z siostrą wyjeżdżałyśmy, w jej (Babci) rodzinne strony. I to były najcudowniejsze wakacje w moim życiu! Dzisiejsza wieś jest zupełnie inna…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się zupełnie – jakbym miała porównać wieś z mojego dzieciństwa i wieś obecną – to dzisiaj tej wsi praktycznie nie ma. B. wygląda jak dzielnica domków jednorodzinnych w mieście (małym wyjątkiem jest kilka rozwalających się chat, które praktycznie nie mają właścicieli).

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s