Wspomnienia

Mija kolejny dzień. Dzień bez niezwykłości. Za to z kaszą rozlaną pod stołem, kotem, który zżarł śniadanie Młodej, bo postanowiła się nim szczodrze podzielić, nie do końca rozwieszonym praniem, bo zabrakło siły i weny, a także z kilkoma nieodczytanymi mailami dotyczącymi przyszłych zleceń. Jednak żeby nie było, że widzę świat w czarnych barwach! Nakarmiłyśmy z Młodą dwa łabędzie, nauczyłyśmy się, jak robi kotek, piesek i owca, zrobiłyśmy porządek na półce, bawiłyśmy się w zrzucanie klamerek z balkonu i tańczyłyśmy! Zwykły dzień. Składający się ze zwykłych rzeczy. I oczekiwania. Ona czekała aż wróci Tata (wołając go przy każdej okazji, gdy tylko widziała jego zdjęcie), a ja czekałam aż wróci mój M. (zaglądając co jakiś czas na telefon, czy może nie napisał mi jakiegoś SMS-a).

Gdy przychodzi, Młoda szaleje z radości. Teraz jest jej czas z Tatą. Czasami idą do pokoju „dzieckowego” poukładać klocki, czasami po prostu wygłupiają się na łóżku aż młoda się zmęczy. A czasami on musi coś jeszcze zrobić w domu, a ona nie chce mu się od nóg odczepić. Gdy jest już wystarczająco zmęczona, kładę ją spać.

Teraz mamy trochę czasu dla siebie. Omawiamy jakieś zwykłe, domowe kwestie, dyskutujemy o tym, co dziś przeczytaliśmy i czego się dowiedzieliśmy, opowiadamy, jak wyglądał nasz dzień. Nie ma w tym magii. Ale lubię te chwile. Choć najlepsze dla mnie dopiero ma nadejść…

Gdy już leżymy w łóżku, zaczyna się najcenniejszy dla mnie czas. Zaczynamy wspominać. Opowiadamy po raz kolejny (już chyba skwilionowy!), jak się czuliśmy, gdy zaczęliśmy ten żart z ustawieniem na Facebooku związku, gdy znaliśmy się tak naprawdę jedynie kilka dni. Wspominamy pierwszy pocałunek. Wspólny wyjazd. Jego przeprowadzkę do miejscowości, w której mieszkałam. Zaręczyny. Ślub. Wspominamy wszystko to, co tak ciepło i dobrze kojarzy nam się z byciem razem. Czasami wspominamy też te gorzkie chwile. Dziś możemy się już z nich śmiać, więc to też jest miłe. Opowiadamy sobie o tym, jak to było z pierwszym „kocham cię”, choć każde z nas dobrze wie, że to było na przejściu dla pieszych w Zamościu. Czekam na te chwile. Na chwile naszych wspomnień. Potrzebuję ich. Wtedy wszystkie te szalone emocje, które przeżywałam na naszym początku, odżywają. Ogarnia mnie stan głębokiego zauroczenia, motylków w brzuchu. Często wtedy mówię „mam znów wielką miłość do ciebie”. Co nie oznacza, że wcześniej jej nie miałam. Chodzi o to, że na nowo ją odkrywam. W tym zwykłym dniu, w którym nie wydarzyło się nic niezwykłego.

Reklamy

5 thoughts on “Wspomnienia

    1. Chwile wspólnych wspomnień to ważna rzecz. Ważne przedsięwzięcie, interes, ponieważ choć być może nie ma do końca nakreślonego ostatecznie biznes planu – trzeba myślec o zyskach, bowiem to właśnie myślenie o przyszłości w teraźniejszości sprawi, że łatwiej nam będzie przychodziło przechodzenie z przeszłości do teraźniejszości. Potem już tylko z górki.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Urzekająco piszesz o więzi, która was łączy. Zwykłe-niezwykłe chwile, które opisujesz z talentem literackim. To się chyba nazywa „pazur literacki”:)

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s