Środek nocy

Budzę się nagle. Z przerażeniem i ulgą jednocześnie łapię haust powietrza. Już myślałam, że się duszę. A to jedynie znów zatkany nos. Podobno część kobiet w drugiej połowie ciąży zmaga się z tym problemem. A mój organizm, jak na złość, przy oddychaniu w trakcie snu chce korzystać jedynie z nosa. Próbuję się podnieść i poszukać kropelek do nosa, które młoda zrzuciła z szafki pod łóżko. Próbuję, jednak nie daję rady. Ból rozrywa mi biodra i dół pleców. W oczach pojawiają się łzy. Nie mogę nawet przewrócić się na drugi bok. Zaczyna mnie ogarniać wściekłość i bezsilność. Nienawidzę tego stanu. Nienawidzę, gdy nie potrafię sama sobie poradzić z najprostszymi czynnościami.

Rozgoryczona leżę w ciemności w niewygodnej pozycji, z zatkanym nosem i bólem, który zwiastuje „stan błogosławiony”. Też mi błogosławieństwo… Wymioty, omdlenia, płacz z bólu. Sami sobie takie błogosławieństwo weźcie… Moje rozgoryczenie i złość na świat dookoła się wzmaga. No bo przecież pierwsza ciąża była bezproblemowa! Dlaczego teraz tak nie może być! Dlaczego muszę prosić innych o pomoc w prostych czynnościach! Mam gdzieś taki „cud życia”! Jestem wściekła na to, jak to wygląda!

M. się przebudza. A tak naprawdę chyba przechodzi jedynie w fazę półsnu. Nie będzie tego jutro pamiętał. Pyta, czy wszystko ok. Chyba przebudziło go moje sapanie spowodowane zatkanym nosem, ale i łzami, które polały się po moich policzkach. Proszę go, żeby mi pomógł. Żeby przełożył moje nogi w inną pozycję. I żeby poszukał kropelek do nosa. I podał wodę. I kawałek jakiejś chusteczki. I jeszcze żeby przytulił. Ale nie tak trochę… Tak całościowo. Chyba biedny już czuje, że żona w ciąży to upierdliwa żona.

Jednak on bez cienia złości i wyrzutu mi pomaga. Jak lunatyk wykonuje każdą z czynności, o jaką go proszę. Po czym przytula mnie i zasypia. A ja wiem, że zaraz przebudzi się młoda i M. będzie musiał do niej wstać. I będzie zły, że musi wstawać. Jednak zrobi to bez cienia skargi. I zaczyna mi się robić głupio. Że tak rzadko zauważam, że on również wiele poświęca. Dla mnie. Dla niej. Dla tego łobuza, który zaczyna kopać mnie pod żebrami. Zaczyna mi się robić głupio, że marudzę na ciążę, a nie widzę jego troski i starań. Przytulam go mocniej. Muszę mu częściej pokazywać, że go doceniam. Po prostu muszę.

A już na pewno muszę co wieczór sprawdzać, czy kropelki do nosa leżą gdzieś w moim zasięgu.

Reklamy

15 thoughts on “Środek nocy

  1. Nie mam jeszcze dzieci, ale uświadomiłaś mi właśnie, że bycie tatą zaczyna się na dziewięć miesięcy przed rozwiązaniem. Myślę, że wszystkie te niewygody zostaną Ci zrekompensowane z nadwyżką, kiedy będziesz obserwować jak Twoje dzieciaki rozwijają się i poznają świat 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dwa porody za nami i te 4 lata pokazują nam cały czas jak niewiele się mówi o rodzicielstwie wcześniej. Wiadomo tylko o pozytywach, a o tym o czym napisałaś (czy też większych problemach) dowiadujemy się (jako rodzice) dopiero kiedy napotykamy różne problemy.
    Niezmiernie cieszy mnie to, że coraz rzadziej zdarzają się sytuacje kiedy piętnuje się rodziców wspominających o tych mniej fajnych momentach.
    Przepraszam za filozofowanie 🙂 Powodzenia 🙂

    Lubię to

    1. Dzięki za komentarz:)
      Ja już w chwili porodu, jaki i pierwsze dni po, zostałam dość mocno skonfrontowana z teorią „magii macierzyństwa” a praktyką. Byłam w szoku;) Zastanawiałam się, dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że tak będzie. Dlaczego nie wspominano o tych wszystkich niewiadomych, a mówiono jedynie o tym, jakie rodzicielstwo piękne i jak to pachnie kwiatkami 😉
      Rzeczywiście, czasem kwiatkami pachnie… Ale bardzo często pachnie też czymś innym;)
      Myślę, że poznanie dwóch stron medalu wcale nie zniechęciłoby mnie do decyzji o dziecku, jednak z całą pewnością czułabym się bardziej przygotowana i nie zderzyłabym się ze swoistą załamką i pierwszymi tygodniami pod tytułem „nie nadaję się na matkę, a jest już za późno”;)

      Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s